Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wojciech Smarzowski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wojciech Smarzowski. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 marca 2014

Poezja, wódka i robaki - Maczużnik (Michał Rzecznik i Daniel Gutowski, 2013)

Tekst gdzieś w najbliższym czasie pojawi się na łamach "Zeszytów Komiksowych". Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Centrala


Ach, ta miłość. Dopada człowieka w najmniej spodziewanym momencie i robi zeń niewolnika. W pewnym sensie każe mu się płaszczyć przed drugą osobą, a czasem nawet też poetę udawać. I wydaje się takiej ofierze, że jest szczęśliwa i wszystko dobrze się potoczy. Bo przecież jest kochana i sama też ma kogo kochać, bo życie jest piękne i perspektywy ciekawe się rysują. Ale chemia miłości zwykle w końcu znika i nie wszystkie plany udaje się zrealizować. Człowiek gorzknieje, a rzeczywistość okazać się może ulepioną nie z cukru, lecz z błota. I w końcu przychodzi ten dzień, w którym najchętniej odrąbałoby się swojej drugiej połówce głowę. No dobra, może się trochę rozpędziłem. Ale to nie moja wina. To wszystko przez "Maczużnika".

niedziela, 19 stycznia 2014

Pod Mocnym Aniołem (Wojciech Smarzowski, 2014)

Tekst opublikowany też na łamach portalu E-Splot.


Smarzowski od samego początku swojej kinowej kariery spotykał się z zarzutami o zbytnią groteskowość i/lub drastyczność swoich obrazów. Zarzutami zwykle nieuzasadnionymi. W zeszłorocznej "Drogówce" pojawiły się już niestety objawy pewnego zmęczenia reżysera, wynikłe, jak mniemam, z jego pracoholizmu. Filmem tym, choć w gruncie rzeczy znakomitym, autor w kilku miejscach popadał bowiem w manieryzm. Nędza i brud zdarzały się nawet tam, gdzie zdarzyć się wcale nie musiały (a raczej nie powinny). Ostatecznie można to jednak było usprawiedliwić tym, że u swoich podstaw film miał przecież satyryczne przejaskrawienie rzeczywistości. Szkoda, że bronić "Pod Mocnym Aniołem" nie jest już tak łatwo.

środa, 6 lutego 2013

Drogówka (Wojciech Smarzowski, 2013)

Niniejszy tekst jednocześnie opublikowany też został na łamach portalu E-Splot.


W 2009 roku, po festiwalu w Gdyni, kiedy to pierwszy raz od lat wyświetlono aż kilka naprawdę godnych uwagi filmów, pojawiły się głosy, iż oto odradza się wreszcie kino polskie. Jak wiadomo, za jeden z tego dowodów służył znakomity Dom zły. W następnych sezonach z tą jakością bywało już różnie, ale rok 2012 okazał się dla rodzimej X Muzy udany. Nie, żeby miał zaraz obfitować w arcydzieła, ale - jeśli nie liczyć W ciemności - niejako od premiery filmu właśnie tej wagi się rozpoczął. Znaczy się od (kinowej) premiery Róży. Minął kolejny rok i przyszła wreszcie pora na Drogówkę. W międzyczasie przybyło Smarzowskiemu konkurencji, ale, jak się okazuje, nawet mimo nieco słabszej niż wcześniej formy, w dalszym ciągu nikt nie może się z nim u nas równać.

czwartek, 12 lipca 2012

Galeria #10: Róża


Dwanaście dowodów na to, jak dobrych oczu właścicielem jest Piotr Sobociński jr. O samym filmie pisałem tu.

środa, 8 lutego 2012

Miłość w cieniu przemocy

Niniejszy tekst opublikowany również został na łamach E-Splotu.


Mające swoją premierę w 2004 roku Wesele było mocnym wejściem Wojciecha Smarzowskiego w świat rodzimego kina. O tak dopracowanym debiucie wielu może tylko pomarzyć. Reżyser aż pięć lat kazał czekać publiczności na swój drugi film, ale warto było. Wszak Domem złym udowodnił, iż wśród współczesnych polskich filmowców nie ma sobie równych. A przecież konkurencję miał wówczas wcale nie słabą. Mijają następne trzy lata i wreszcie kinową premierę ma jego kolejny obraz. Jeśli swoją ocenę tegoż filmu miałbym zawrzeć w jednym tylko zdaniu, to brzmiałoby ono następująco: Róża to film roku, nieważne którego.