Pokazywanie postów oznaczonych etykietą animacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą animacja. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 16 sierpnia 2012

Małe kino #17: Człowiek o pięknych oczach (reż. Jonathan Hodgson, 1999)

Charles Bukowski, pisarz i poeta, którego twórczość zwykło się wrzucać do szufladki z napisem "brzydkie, brudne i paskudne", obchodziłby dziś 92 urodziny. Powyżej znakomita adaptacja jego wiersza, melancholijnej pochwały nonkonformizmu (?) dowodzącej, iż nie w rzucaniu "kurwami" tkwiła siła jego twórczości. Nie, żebym ją dobrze znał, wprost przeciwnie - braki mam ogromne, ale nie mam wątpliwości, iż zmarły w 1994 roku artysta byłby z animacji Hodgsona dumny. A tutaj strona filmowca, gdzie można obejrzeć także pozostałe jego twory (wśród których jeszcze jeden posiłkujący się Bukowskim, acz już w stopniu znacznie mniejszym).

niedziela, 29 kwietnia 2012

[Ligatura 2012] Diabelskie dzieci


Opis pełnometrażowej animacji wyreżyserowanej przez Mariolę Brillowską brzmi całkiem interesująco. Film dzieli się na sześć epizodów, których wspólnym tematem jest rozpad rodziny prowadzący do morderstwa dokonanego przez dziecko na swoich rodzicach. Akcję utworu autorka umiejscawia w bliżej nieokreślonej przyszłości, dzięki czemu śmiało przejaskrawiać może wszystkie możliwe elementy, co służyć ma uwypukleniu przesłania. Na pierwszy rzut oka Diabelskie dzieci to rzecz u swoich podstaw mająca z jednej strony psychologię, a z drugiej socjologię, ale w rzeczywistości jest zgoła inaczej.

piątek, 27 kwietnia 2012

[Ligatura 2012] Animation Now!

Niniejszy tekst gdzieś niedługo opublikowany też zostanie na Kolorowych Zeszytach i na E-Splocie.

Linia życia

Drugiego dnia poznańskiego festiwalu w Kinie Muza wyemitowany został blok krótkometrażowych filmów animowanych wybranych wcześniej drogą ogólnopolskiego konkursu. Dziesięć zwycięskich prac składających się na Animation now! to przekrój przez różnorodne techniki animacji, od plastelinowej i lalkowej przez komputerową po sypaną cukrem. Różnią się od siebie także, oczywiście, reprezentowanymi gatunkami, jak również jakością - obok pozycji pod każdym kątem interesujących pojawiają się bowiem te, które do zaoferowania mają w zasadzie tylko popis technicznych możliwości swoich autorów. Na szczęście nie stanowią przeważającej większości, a i część z nich traktować można jako w miarę przyjemne ciekawostki.

sobota, 18 lutego 2012

Małe kino #13: Shhh! (reż. Robert Næss, 2011)



Miniaturowa wykładnia egzystencjalizmu. Wierna ekranizacja jednej z kilkunastu nowel tworzących komiks wydany w Polsce pod tytułem Pssst!, autorstwa norweskiego mistrza minimalizmu podpisującego się jako Jason. Można by narzekać, że reżyser psuje materiał zbędną muzyką czy okazjonalnymi nazbyt efektownymi zagrywkami - bo najmocniejszą stroną komiksu była surowość - ale z drugiej strony to jego własna interpretacja, a co najważniejsze, obyło się bez jakiejkolwiek trywializacji. Myślę, że wyszła z tego całkiem niezła rzecz, acz ciężko mi ją jednoznacznie ocenić i tylko silę się na ten mityczny obiektywizm. Niemniej jednak te 10 minut seansu z pewnością nie będzie czasem straconym.

W ciągu ostatnich miesięcy miałem okazję zrecenzować kilka komiksów Jasona - Gang Hemingwaya, Werewolves of Montpellier i Why Are you Doing This?. Jakby kto pytał. Obecnie trwają wstępne prace nad ekranizacją/adaptacją kolejnego jego dzieła, Skasowałem Adolfa Hitlera.

poniedziałek, 24 października 2011

poniedziałek, 27 czerwca 2011

Małe kino #5: W szponach sexu (reż. Julian Józef Antonisz, 1969)



O czym się już dziś chyba za bardzo nie pamięta, przez wiele lat drugiej połowy XX wieku Polska była ceniona w Europie jako kraj, z którego pochodziło wielu uzdolnionych twórców filmu animowanego, szczególnie jego awangardowej odmiany. Jednym z czołowych przedstawicieli tzw. Polskiej Szkoły Animacji był właśnie Antonisz (a tak naprawdę Antoniszczak). Wprawdzie nigdy nie odniósł takiego międzynarodowego sukcesu jak Walerian Borowczyk czy Zbigniew Rybczyński, ale po dziś dzień pozostaje jednym z najciekawszych rodzimych artystów w tej dziedzinie kina. A tak osobiście, to mój absolutny numer 1*.

Zasłynął przede wszystkim jako twórca filmów non-camera, czyli obrazów tworzonych bezpośrednio na taśmie filmowej, bez użycia kamery. Ale zanim do tego doszło, miał już na koncie trochę udanych rzeczy (dziś najbardziej kojarzony jest ze wspaniałym Jak działa jamniczek). I właśnie z tego pierwszego okresu twórczości pochodzi satyryczna komedia W szponach sexu, będąca dziwaczną mieszanką filmu aktorskiego i animacji. Urocza, zabawna, szalona, przede wszystkim jednak całkowicie "życiowa". Prędzej czy później na pewno jeszcze jakieś jego dzieło się tutaj pojawi. A póki co: smacznego.

* Nie żebym znał wszystkich.

czwartek, 2 czerwca 2011

Małe kino #4: Drżące Trąby (reż. Natalia Brożyńska, 2010)



To tak z okazji wczorajszego Dnia Dziecka. Niecałe 4 minuty animacji autorstwa młodziutkiej studentki łódzkiej filmówki. Filmik robi ostatnio oszałamiającą karierę na YouTube (i nie tylko), co wcale nie dziwi, bo taaaki dobry jest. A tutaj krótki wywiad z autorką, który jest chyba najlepszym dowodem na to, że w sztuce najważniejsza jest intuicja... Niecierpliwie czekam na kolejne porcje szalonych pomysłów Brożyńskiej. Oby było ich jak najwięcej.

PS: Etiuda poznana dzięki Górnej Półce.

wtorek, 22 lutego 2011

Rzeczy kilka o pewnym komiksie i jego zbliżającej się adaptacji

teaser poster

"Słyszałem, że Bezimienny, kapłan zombie, przybył do miasta i stworzył gang żywych trupów!  Dzięki niegodziwości, jaka jest wszechobecna w tym grodzie, jego banda szybko się rozwijała. Rosła w siłę aż potęga Bezimiennego ustępowała jedynie wpływom rodziny Labrazio. Tak, nawet dysponując niewyczerpanym źródłem żołnierzy, ten szczur bez imienia nadal nie może przewyższyć Labrazia. Nie może, bo dla Labrazia pracuje ON. Zgadza się... ON! Nawet nieumarli się GO boją! Nawet nieumarli boją się... ZBIRA!"

środa, 9 lutego 2011

Zadziwiająca Przykręcana Głowa (reż. Chris Prynoski, 2006)


Czy wiecie, że pierwszy superbohater żył już w XIX wieku? Że mimo, iż działał na jakieś 70 lat przed Batmanem, to posiadał dużo nowocześniejszy sprzęt, a właściwie to sam takim sprzętem był (sic!)? Czy wiecie, że nie słyszeliście o nim wcześniej, gdyż jego przygody są ściśle tajne, jednak potwierdzić by je mógł sam Abraham Lincoln? Zapomnijcie o Supermenie, Iks Menach i Człowieku Pająku. Z pierwszymi super-złoczyńcami Ameryki - którymi były oczywiście wampiry, wilkołaki i demony... -  walczył(a?) Przykręcana Głowa.