Pokazywanie postów oznaczonych etykietą David Simon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą David Simon. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 listopada 2011

Kino vs. telewizja

Mad Men

"Do niedawna seriale telewizyjne postrzegane były jako ubodzy krewni filmów kinowych. Dzisiaj jednak coraz więcej produkcji realizowanych przez zagraniczne stacje wskazuje na sytuację wręcz odwrotną. Dziesiąta Muza nie jest już w stanie rozwijać się w kinie, gdzie dawno osiągnęła szczyt swoich możliwości. Jej przyszłość leży w rękach telewizji. 

Jeszcze kilka lat temu niezwykle wyrównany poziom kolejnych sezonów danych seriali był ewenementem, teraz zaś staje się normą. Mało tego, coraz większa ilość tytułów wygląda jak najprawdziwsze kino, tak pod względem formy, jak i treści. Nie znaczy to, iż telewizyjne produkcje wreszcie osiągnęły poziom kina, lecz że kino już prześcignęły. Bo w przeciwieństwie do niego nie mają żadnych narracyjnych ograniczeń. Teoretycznie nigdy ich nie miały, ale dopiero ostatnimi laty ich twórcy dostrzegli pełnię możliwości swojego medium. I w końcu zaczęli je wykorzystywać. Oczywiście jest to uogólnienie, wszak ciągle nie brakuje seriali pełnych mankamentów automatycznie kojarzonych z tzw. ograniczeniami małego ekranu. Dalej powstają pozycje, które z czasem przysłowiowo zjadają swój ogon i zaczynają przypominać własne karykatury, czego jednym z lepszych przykładów jest choćby słynna Czysta Krew, z każdym kolejnym sezonem coraz bardziej trywialna, a nawet kuriozalna. Ale serial jako swego rodzaju efemeryda to już tylko stereotyp, który powoli odchodzi w niepamięć. (...)"

Do lektury całego tekstu zapraszam tutaj.

czwartek, 9 czerwca 2011

Generation Kill (reż. Susanna White i Simon Cellan Jones, 2008)


W jednej ze swoich najbardziej krytykowanych powieści - Za rzekę, w cień drzew - Ernest Hemingway napisał: "W naszym wojsku musisz być posłuszny jak pies. (...) Zawsze ma się tylko nadzieję, że się dostanie dobrego pana". Słowa te spokojnie mogłyby posłużyć za motto Generation Kill, kolejnej świetnej telewizyjnej produkcji "dziennikarskiego" duetu David Simon i Ed Burns. Jak zwykle jest to adaptacja powieści reportażowej, tym razem jednak nie spod ich pióra, lecz autorstwa reportera magazynu Rolling Stone. Evan Wright, bo tak się owy pan nazywa, spędził w Iraku wraz z żołnierzami piechoty morskiej słynne 21 dni 2003 roku. Bo tyle trwała amerykańska inwazja na "kraj tyranii"; inwazja, która "uwolniła" świat od mitycznego widma zagłady planowanej przez Saddama Husajna. Tematem Generation Kill nie jest jednak zakłamanie amerykańskiego rządu czy realność zagrożenia, jakie Husajn podobno stanowił, lecz wszystko to, co towarzyszy ludziom na wojnie. Z niedorzecznościami regulaminu wojskowego na czele.

niedziela, 5 czerwca 2011

The Corner (reż. Charles S. Dutton, 2000)


Ex-dziennikarz śledczy David Simon oraz z ex-detektyw baltimorskiego wydziału zabójstw Ed Burns spędzili rok czasu w murzyńskim getcie dokładnie poznając jego społeczność oraz rządzące nim reguły narkotykowej wojny. Skupili się na pewnej dysfunkcyjnej prawie-rodzinie. Jej głową był Gary, dojrzały mężczyzna od lat uzależniony od heroiny i mieszkający w piwnicy swoich rodziców. Jego żoną była Fran, równie uzależniona matka dwójki synów, mieszkająca wraz z nimi oraz grupką zaprzyjaźnionych narkomanów w zdezelowanym mieszkaniu. Młodszy z synów całe dni spędzał tylko przed telewizorem. Starszy całe dni spędzał na winklu trudniąc się pracą narkotykowego handlarza. Owocem obserwacji Simona i Burnsa była powieść reportażowa pt. The Corner: A Year in the Life of an Inner-City Neighborhood. 6 lat później dołączył do nich scenarzysta i producent David Mills i wspólnie stworzyli jej ekranizację w formie sześciogodzinnego mini-serialu zrealizowanego dla stacji HBO.

czwartek, 26 maja 2011

The Wire/Prawo ulicy (wszystkie sezony, 2002 - 2008)


Być może istnieją seriale lepsze niż The Wire, ale ja w to nie wierzę. Zrealizowanie czegoś jeszcze bardziej realistycznego i dopracowanego wydaje mi się zwyczajnie niemożliwe. Pozornie rzecz niewiele różni się od dziesiątek innych tytułów poświęconych życiu policjantów i przestępców, ale - wedle powiedzenia "Diabeł tkwi w szczegółach" - w swojej głębszej warstwie ma do zaoferowania znacznie więcej. Po pierwsze, to nie wspomniane postaci są tak naprawdę głównymi bohaterami, lecz miasto Baltimore, w którym toczy się akcja. Po drugie, gatunek jest punktem wyjścia. Środkiem, nie celem.

Co bardzo wymowne, przez opiniotwórcze pisma (ze słynnym "TIME" na czele) serial uznany został za najlepszą produkcję w historii telewizji, ale w czasie swojej emisji nie doczekał się uznania ze strony szerszej publiczności. Krytycy szaleli z radości, mianując go współczesnym odpowiednikiem dokonań Dickensa i Dostojewskiego, a tymczasem realizacja kolejnych jego odsłon często stawała pod znakiem zapytania. Stonowany, skomplikowany narracyjnie, poruszający szereg społeczno-politycznych tematów, nie mógł liczyć na przychylność większej rzeszy szarych obywateli. Czym zdecydowanie nie przejmował się jego główny twórca, David Simon. Wyraził to dosadnie następującymi słowami: "Pierdolić przeciętnego widza".