Pokazywanie postów oznaczonych etykietą próba analizy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą próba analizy. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 13 czerwca 2013

Wojciech Wiszniewski i demitologizacja człowieka pracy

Niniejszy tekst napisany został ponad półtorej roku temu, ale z różnych powodów ciągle leżał w "szufladzie". Jest to próba analizy twórczości wybitnego dokumentalisty. Ewentualnych czytelników zainteresowanych jego postacią, lecz niezainteresowanych tego typu tekstami, odsyłam do (krótszego i przystępniejszego) eseju  "Wojciech Wiszniewski - zapomniany geniusz".



W latach 1967-1978 Wojciech Wiszniewski nakręcił 12 filmów, głównie dokumentalnych, z czego aż 9 zostało zatrzymanych przez cenzurę. Władze postrzegały go jako artystę niebezpiecznego, gdyż specjalizował w kontrastowaniu obrazów szarej codzienności ze wzorcami wyniesionymi z realizmu socjalistycznego. Wszak doprowadzał tym do dysonansu obnażającego fałsz narzucanej obywatelom ideologii. Szczególnie upodobał sobie demaskację mitu człowieka pracy, jednakże w swoich utworach nie ograniczał się tylko do krytyki. Bo ta, jeśli pozbawiona byłaby przeciwwagi, sama stanowiłaby dla artysty ograniczenie. Jak uważał, "jedyna droga rozwoju to kino naprawdę polemiczne, sugestywnie realizowane w formie kreacyjnej posiłkującej się symbolem, metaforą, alegorią. Dzieło dążące do syntetycznego, a więc dialektycznego oglądu świata" [1]. Stąd, choć skupiał się na ukazaniu negatywnego wpływu idei na jednostkę, stale dążył do dialogu z widzem. Starając się przedstawiać wszystkie możliwe „za” i „przeciw” tworzył filmy utkane ze sprzeczności.

poniedziałek, 18 marca 2013

Nie ma żadnych granic - Policja (Maurice Pialat, 1985)

Poniżej trzeci na Kinomisji analityczny tekst autorstwa Gabriela Gery. Zapraszam do lektury!



Naiwnością byłoby twierdzić, jakoby Maurice Pialat zrobił film o walce gliniarzy z przestępcami, o brutalnych i pozbawionych godności, choć zawsze skutecznych metodach traktowania podejrzanych i doprowadzania śledztwa do końca; o tym, jak pozbawionym wszelkich oznak moralnych ścierwem jest francuski policjant, dla którego granice prawa przestają mieć racje bytu. Kiedy postać Mangina pojawia się w kadrze, instynktownie chcemy czuć obrzydzenie dla jego osoby, jak gdyby ten zwalisty wieprz sam prosił się o naszą pogardę. Nie inaczej jest z Norią, dziewczyną Araba, od stóp po głowę umoczoną w przekrętach. Prawda się jej nie ima, słowo niewiele znaczy. Ale gdy przychodzi moment zmiany swych przyzwyczajeń...

środa, 17 sierpnia 2011

Król jest nagi - analiza Zabójstwa chińskiego maklera

Następny teks Gabriela Gery o bohaterach Johna Cassavetesa, tym razem przez pryzmat jego jedynego w swoim rodzaju filmu gangsterskiego (prawie-gangsterskiego). Niektórzy nazywają go najbardziej niechlujnym arcydziełem w historii. I to chyba najlepsze określenie. A gdzieś niedługo pojawi się tu i moja analiza tego tytułu, tyle że pod innym kątem (łamanie reguł kina gatunkowego).


Kim jest Cosmo Vitelli? Właścicielem podrzędnego klubu ze striptizem? Człowiekiem, który ponad wszystko ceni sobie w życiu styl i elegancję? Mężczyzną, któremu dzięki uporowi i ciężkiej pracy udało się zrealizować „American Dream” i zakosztować życia na wysokim poziomie? Kimś, kto wykreował swój własny, hermetyczny świat i nie jest już dłużej w stanie wyjść poza jego granice? Wreszcie czy świat, w którym tak swobodnie i z taką gracją się porusza nie stanie się przyczyną jego ostatecznej klęski? 

piątek, 29 lipca 2011

Ujarzmić potwora - o bohaterach Johna Cassavetesa na przykładzie Kobiety pod presją


Poniższa próba analizy jednego z najciekawszych filmów Cassavetesa to pierwszy występ gościnny na blogu. Autorem tekstu jest Gabriel Gera, student Organizacji Produkcji Filmowej i Telewizyjnej na katowickim Wydziale Radia i Telewizji. Kiedyś o kinie pisał często, teraz już rzadko, ale obiecuje poprawę. Wierzby szumią, że to nieostatni jego tekst napisany dla Kinomisji.


Kobieta będąca w stanie rozstroju nerwowego wchodzi na kanapę i zaczyna odgrywać „jezioro łabędzie". Jej mąż, twardo stąpający po ziemi człowiek pracy, stara się ją sprowadzić do „normalności": zadaje cios w twarz. Żona upada na podłogę, co widzą ich dzieci. Gdy ojciec próbuje je zaciągnąć do sypialni, by zaoszczędzić im przykrego widoku, buntują się. Wymykają mu się z rąk i wracają do matki, chcą ją chronić. Ale przed czym? W ciągu jednej chwili mężczyzna z nerwowego despoty zamienia się w kochającego męża i ojca. Niespodziewanie razem z żoną kładzie dzieci do snu. Wreszcie, wyraźnie poruszony całą sytuacją,  wyznaje swoją definicję udanego małżeństwa: „Posprzątajmy ten burdel."