środa, 10 kwietnia 2013

Za imperium: Honor (Merwan, Bastien Vives)


Centrala staje się powoli jednym z moich ulubionych polskich wydawnictw. Po serii tytułów, które tematycznie lub gatunkowo z reguły nie trafiały w mój marny gust, poznańscy maniacy komiksu zaczęli stawiać na większą różnorodność. I kręcić nosem już nie mogę. Cudownie absurdalne Wiktor i Wisznu, bezlitosne Polaków uczestnictwo w kulturze, refleksyjny Goliat, a teraz jeszcze Za imperium - nic, tylko kupować, czytać i reklamować.

Dzieło Merwana i Vivesa w pewnym stopniu jest spadkobiercą telewizyjnego Rzymu, w którym tak samo często zobaczyć można było heroiczne pojedynki, co porażającą degrengoladę, a którego sukces utorował drogę współczesnym dziełom historycznym. Odbiorca serialu otrzymywał wprawdzie przekrój przez społeczeństwo na poły legendarnego imperium, czego w niżej recenzowanym komiksie nie uświadczymy, jednakże francuscy artyści swoje danie przyprawiają częścią tych samych składników. Co nie znaczy, iż Za imperium nie można polecić tym, którym Rzym do gustu nie przypadł.
 
Do lektury całego tekstu zapraszam na łamy E-Splotu

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

anonimie, podpisz się