czwartek, 1 września 2011

Odrażające, brudne, złe - 100 filmów gore (Piotr Sawicki)


"Odrażające, brudne, złe to pierwsza książka w języku polskim poświęcona w całości filmom gore: najbardziej makabrycznym i kontrowersyjnym horrorom w historii kina. Gore, gatunek przez wielu potępiany, przez innych zaś otoczony kultem, rzadko bywa przedmiotem krytycznych dyskusji. Przewodnik omawia sto wybranych tytułów, wśród których znalazły się zarówno dobrze znane kinomanom filmy Georga A. Romero czy Wesa Cravena, jak i takie, których zapewne większość widzów wolałaby nie znać..."

Chociaż nigdy nie byłem fanem gore (z pewnymi wyjątkami), cieszę się, że tego typu pozycja wreszcie ukazała się na polskim rynku. Już sam fakt takiej publikacji wydaje mi się stanowić wartość samą w sobie (choć tylko do pewnego stopnia - przy takiej tematyce łatwo chyba popaść w miałkość lub akademickie nadęcie), ale najważniejszy jest oczywiście jej poziom. A ten jest wysoki. Autor w bardzo przystępny sposób przedstawia genezę i rozwój zjawiska, z jednej strony posługując się ogólnikami, przynajmniej z reguły, ale z drugiej strony zgrabnie unikając powierzchowności. Innymi słowy: jest krótko, ale treściwie.

Po kilkunastostronicowej charakterystyce i opisie historii gore przechodzimy do sedna, czyli niemal 300 stron poświęconych konkretnym tytułom. Wbrew pozorom autor nie ogranicza się do jednego tylko gatunku (ale nie stosuje też podziału na horror i thriller), gdyż wynajduje gore wszędzie tam, gdzie to tylko możliwe. Nie, żeby usilnie opisywał także tytuły nie mające z tematem nic wspólnego. Po prostu śmiało dowodzi, że zjawisko to występuje częściej, niż by się tego szary Kowalski spodziewał. Najlepszym przykładem wydaje mi się Pasja Mela Gibsona. Zresztą jej bezlitosna krytyka to jeden z najlepszych punktów całej monografii. Aż mam ochotę wysłać swój egzemplarz pewnej zakonnicy, która w ramach uduchowiania swoich uczniów na lekcji religii w szkole średniej puszczała najbrutalniejsze fragmenty tego filmu.

Autor przedstawia fabuły kolejnych tytułów, dokładnie przygląda się ich najważniejszym cechom, zarówno od strony formy, jak i treści, ale do tego często skrótowo opisuje twórczość danych reżyserów (czy np. charakteryzatorów) oraz nurty, do których dane filmy przynależą - od nazi exploitation przez giallo po kino kanibalistyczne czy pingu-eika. Nie zapomina przy tym o kontekście historycznym i obyczajowym, czasem odgrywającym kluczową rolę w postrzeganiu poszczególnych tytułów. Oczywiście można było tego wrzucić dużo więcej, ale nie ma ryzyka, że kogokolwiek ta książka zmęczy. A na deser zaserwowane bywają także ciekawe anegdoty z planów filmowych (np. Lucio Fulci zatrudniający do roli zombie bezdomnych w zamian za darmowy alkohol).

"Spójrz, oto człowiek po maratonie filmów gore: z otwartej czaszki prześwitują resztki zlasowanego mózgu."

Obok wszystkim znanych klasyków opisane zostają także tytuły już kompletnie zapomniane, zawsze jednak się czymś istotnym wyróżniające (zwykle rozchodzi się o poziom drastyczności i realizm). Autor, mimo bezsprzecznego entuzjazmu wobec kina gore, nie szczędzi krytyki tym obrazom, które oprócz samej przemocy nie mają nic do zaoferowania. W kolejnych tekstach nie unika słownictwa czysto naukowego, ale zdecydowanie nie nadużywa go. Ma zresztą dar 'lekkiego pióra", dzięki czemu leksykon czyta się szybko i przyjemnie. No prawie przyjemnie...

Chyba jedyne, do czego można się naprawdę przyczepić, to czysto techniczne wpadki, typu okazjonalne literówki czy tekst główny dotykający przypisów. A więc, jak dla mnie, niekoniecznie istotne szczegóły. Ewentualnie brakować może większej ilości posterów czy kadrów z danych filmów. Z pewnością bardzo by lekturę uatrakcyjniły. Ale z drugiej strony to przecież tylko dodatki, zresztą zamiast nich możemy nacieszyć oczy bardzo fajną okładką przedstawiające ikony kina grozy w wersji dosyć niecodziennej (szydełkowe maskotki autorstwa Eweliny "Włooczcraft" Kaczanowskiej).

Jeszcze w trakcie lektury zacząłem sporządzać dwie listy: filmów, które koniecznie muszę obejrzeć oraz filmów, których unikać będę jak ognia. I szczerze polecam książkę wszystkim entuzjastom filmu - nie tylko tego z dreszczykiem. To porządna, bardzo smacznie zaserwowana lekcja historii, która wciągnie chyba każdego kinomana. A tym czasem czekam na kolejną publikację wydawnictwa Yohei. Wierzby szumią, że ma tyczyć się twórczości samego Akiry Kurosawy, więc zacieram ręce. Jednocześnie mam nadzieję, że jeszcze nie jeden taki leksykon wypuszczą, bo bardzo chętnie poczytałbym w ten sposób o innych nurtach czy gatunkach filmowych. Spaghetti westerny? Chanbara? Noir? Jestem na tak.

Autor prowadzi też bloga Pajęcze Gniazdo, poświęconego i sztuce filmowej i muzyce.

PS: Gwoli ścisłości z pewnymi fragmentami książki bym polemizował, ale to kwestia czysto subiektywnego spojrzenia na dane tytuły. No pomijając sprawę reżyserii Salo. 

6 komentarzy:

  1. Też się cieszę, że taka książka w końcu u nas wyszła. Tym bardziej, że znając teksty Piotra jestem pewien, że nie będzie to pusta fanowska wyliczanka, a kawał ciekawej publicystyki. Mam na liście zakupów, ale chwilowo mnie niestety nie stać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Okładka nie jest zbyt zachęcająca, ale przyznaję, że pomysłowa i oryginalna. Chętnie bym poczytał tę książkę. Interesuje mnie ten temat, wysoko oceniam np. pomysły Lucio Fulciego, choć przyznaję, że niedużo filmów gore widziałem. Jakiś czas temu kupiłem "Słownik gatunków i zjawisk filmowych" (autor: B. Paszylk), w którym niektóre rozdziały były poświęcone takim gatunkom jak: gore, giallo, exploitation, kino kanibalistyczne. Nie było wiele na ich temat, ale ta książka zaostrzyła mój apetyt na takie kino. Będę wypatrywał tego leksykonu w księgarniach :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ciekawie się zapowiada

    OdpowiedzUsuń
  4. Podpisuję się pod opinią Marcina - sam skrobnę w tygodniu na temat książki Piotrka kilka słów, ale już teraz powiedzieć mogę, że jest to pozycja obowiązkowa.

    OdpowiedzUsuń

anonimie, podpisz się