Wiele jeszcze lat musi minąć, zanim ludzkość doczeka się wehikułu czasu (jeśli oczywiście w ogóle się doczeka), a i wtedy, tak
jak ukazano to choćby w znakomitym filmie
"Looper",
podróże w czasie dostępne będą najprawdopodobniej
jedynie nielicznym. Miło sobie pofantazjować na ten temat, jednakże
nie trzeba wcale czekać w nieskończoność, aby chociaż w pewnym
sensie stać się takim podróżnikiem. Wystarczy zostać historykiem,
archeologiem lub po prostu sięgnąć
po
"Dawny komiks polski".
Ta redagowana przez Adama Ruska antologia przenosi nas do epoki
Dwudziestolecia Międzywojennego, kiedy to rodzime historie obrazkowe,
nazywane wtedy filmami rysunkowymi, zaczęły się pojawiać w prasie
jak grzyby po deszczu. Z perspektywy dnia dzisiejszego są one
nieco archaiczne. Zamiast dialogowych dymków i/lub narracyjnych
ramek znajdziemy w nich bowiem rymowane komentarze, które
zamieszczane były pod kadrami. Pod względem gatunkowym nie
wykraczały właściwie poza ramy satyry, której głównym celem było
wywołanie u odbiorcy możliwie najszerszego uśmiechu. Naturalnie, u
współczesnych odbiorców nie będzie już tak łatwo uzyskać
podobny efekt. Wśród nich znajdą się niewątpliwie tacy, którzy wobec
przedstawionych w antologii sytuacji pozostaną całkowicie
niewzruszeni, jak również tacy, którzy będą spodziewali się , że
poziomem nie przewyższy ona tego, jaki (niestety) prezentuje
okładka albumu.
Do lektury całego tekstu zapraszam na łamy
Zeszytów Komiksowych.