niedziela, 22 maja 2011

Małe kino #3: Ślad (reż. Wojciech Wiszniewski, 1969)



Wiszniewski to jeden z najoryginalniejszych i najbardziej utalentowanych reżyserów i scenarzystów w historii polskiego kina. Najprawdopodobniej dziś nie byłby osobowością tak zapomnianą, gdyby nie śmierć w wieku zaledwie 35 lat, tuż przed realizacją debiutanckiego filmu pełnometrażowego. I gdyby nie to, że prawie wszystkie jego krótkie metraże na starcie odkładane były przez PRLowską cenzurę na półkę, przez co nigdy nie udało im się spotkać z szerszą publicznością.

Jak na artystę z krwi i kości przystało, przez jednych nazywany był geniuszem, a przez innych zwykłym szaleńcem. Zalicza się go do twórców dokumentu kreacyjnego, w rzeczywistości ciężko jednak o jednoznaczną szufladkę. Jak to napisano tuż po jego śmierci w 1981 roku w Gazecie Wyborczej: "Mieszał wszystkie możliwe gatunki: na materii dokumentu wyżywał swój talent reżysera fabularnego, twórcy groteski, bardzo realistycznie nastawionego surrealisty, podszytego żółcią kpiarza, czasami błazna, który błaznuje i przedrzeźnia po to, żebyśmy przejrzeli. (...)"

Ślad to jego drugi obraz, etiuda studencka zrealizowana, gdy miał zaledwie 23 lata. Wiszniewski słynął z tego, iż dokumenty tworzył tak, iż wyglądały jak filmy fabularne, ale zdarzało mu się też robić zupełnie na odwrót, czego Ślad jest właśnie dobrym przykładem. Nie tak awangardowy, ani też nie tak dobry, jak późniejsze obrazy (z kultowym w pewnych kręgach Elementarzem na czele), jest jednak wzorcowym przykładem opowiadania historii samymi obrazami i dźwiękami. Mit człowieka pracy rozłożony na łopatki.

PS: Na YouTube obejrzeć można prawie wszystkie jego filmiki.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

anonimie, podpisz się