piątek, 5 października 2012

KZ - wydanie specjalne: Oblicza superbohaterskiego mitu


Już dziś, podczas pierwszego dnia 23. edycji Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi, swoją premierę będzie mieć specjalne, po raz pierwszy papierowe wydanie Magazynu Miłośników Komiksu KZet. Wśród znajdujących się w nim tekstów jest także jeden mojego autorstwa, zatytułowany "Ewolucja na ekranie". Poniżej jego początek:

Archetyp superbohatera na tyle już zasymilował się z popkulturą, iż w końcu zaczął prawdziwie swobodnie funkcjonować poza światem kolorowych zeszytów, ze szczególnym uwzględnieniem X Muzy. Od dawna już powstałe w jej obszarze utwory nie potrzebują być adaptacjami komiksu, aby uznawanymi być za pozycje "komiksowe", co jednak ważniejsze - z czasem przyczyniły się one do cokolwiek zaskakująceho rozwoju superhero. Wszystko wskazuje na to, iż wkrótce tego rodzaju filmy nie będą potrzebować historii obrazkowych już wcale, nawet jako punktu odniesienia. Ba, w zasadzie proces ten ostatnio się rozpoczął, pytanie tylko jak długo będzie trwać i jakie będą jego konsekwencje?

Ewolucję tę niewątpliwie napędza moda (tudzież prawie-moda) na urealnianie komiksowych adaptacji. Jeśli dalej postępować będzie tak śmiało, jak miało to miejsce we wpływowej nolanowskiej trylogii o Mrocznym Rycerzu, to nasze wnuki - a może już dzieci, zależnie od wieku czytających niniejszy tekst - nie będą nawet (potrzebowały) wiedzieć, w obszarze którego medium narodził się Spider-Man czy Hulk. Abstrahując od oceny tego ewentualnego stanu rzeczy, trzeba przyznać, że w filmach superbohaterskich odcinających się czy to od estetyki komiksy czy to od komiksu w ogóle nie ma tak naprawdę nic dziwnego, jeśli tylko spojrzeć nań z nieco szerszej perspektywy. Bo, o co w wybitnej Promethei pytał już Alan Moore, czym są koleni trykociarze, jeśli nie następną inkarnacją postaci znanych nam od tysiącleci?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

anonimie, podpisz się