niedziela, 23 października 2011

Ludzie Boga (reż. Xavier Beauvois, 2010)


"(...) Początek filmu przypomina wręcz kino dokumentalne. To surowa i oszczędna rejestracja współpracy bohaterów z okoliczną ludnością, tworząca przekonujący portret ogółu mieszkańców Tibhirine. Leniwie obserwujemy ich życie codzienne, poznajemy postawy, troski i nadzieje. Mimo, iż ludzie nieustannie zmagają się tu z biedą, ekspozycja filmu charakteryzuje się przyjemnym spokojem. Rzecz jasna zmienia się to wraz z pojawieniem się ekstremistów, ale właśnie wówczas na wierzch wychodzą minusy dzieła. 

Podstawowym problemem jest dramaturgia czy raczej jej konsekwentne neutralizowanie przez pozostałe elementy filmu. Choć wraz z pojawieniem się agresorów automatycznie nastaje nerwowa atmosfera, tempo akcji jest niezmiennie tak samo powolne, czy nawet flegmatyczne. Oczywiście nie rozchodzi się o to, aby rzecz traktująca o sile ducha i godnej podziwu bezinteresowności mnichów emanowała scenami przemocy, bo byłoby to co najmniej nie na miejscu. Chodzi o to, że wynikające z zastanej sytuacji konflikty wewnętrzne, które toczą głównych bohaterów, a które stanowią trzon fabuły, przedstawione są powierzchownie.(...)"

Do lektury całej recenzji zapraszam na Stopklatkę.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

anonimie, podpisz się