wtorek, 31 stycznia 2012

Erratum


(...) Wspomniana wcześniej tajemnicza, a czasem wręcz niepokojąca atmosfera, leniwe tempo opowiadania, poetyckie (piękne!) zdjęcia Przemysława Kamińskiego, wreszcie nastrojowa muzyka Bartka Straburzyńskiego czynią Erratum filmem do pewnego stopnia (czy raczej do pewnego momentu) niezwykłym i hipnotyzującym. Rozwiązania wykorzystane przez reżysera przywodzą na myśl poetykę oniryzmu, choć przecież, gwoli ścisłości, oniryzmu sensu stricto wcale w filmie nie ma. Jeśli dodać do tego fabularny motyw powrotu bohatera na przysłowiowe stare śmieci, rzecz natychmiast przywołuje starsze o 50 lat dzieło Wojciecha Jerzego Hasa pt. Rozstanie

Do lektury całego tekstu zapraszam na Stopklatkę.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

anonimie, podpisz się